Last Knight to ostatnia z gier stworzonych przez studio Toco Games, a wydana przez Crescent Moon Games, twórcę m.in. Ravensword: Shadowlands (zobacz recenzję).
Jak mówi tytuł, w grze wcielamy się w rycerza, który na swoim dzielnym rumaku przemierza świat. Pędzimy więc przed siebie, omijając liczne przeszkody i przeskakując nad przepaściami. Tutaj jednak – w przeciwieństwie do wielu innych gier tego typu – nikt nas nie goni i przed nikim nie uciekamy. Na przeciw swoich przeciwników staniemy twarzą w twarz.

Gra oferuje nam dwa tryby rozgrywki: Endless – czyli nieskończoną grę, w której głównym celem jest pokonanie jak najdłuższego dystansu i Story – gdzie gra podzielona została na krótkie rozdziały, z małym wątkiem fabularnym.
Podczas rozgrywki zdobywamy oczywiście pieniądze, które możemy przeznaczyć na zakupienie ulepszeń, a także na zmianę naszej zbroi i konia.
Gra została oparta o silnik Unreal Engine, więc grafika jest na bardzo dobrym poziomie. Wszystko jest bardzo kolorowe, bajkowe i przyjemne dla oka.
Niestety muszę przyznać, że sterowanie w Last Knight pozostawia sporo do życzenia. Wprawdzie do wyboru mamy aż 3 możliwości sterowania, to jednak żadna z nich nie przypadła mi w 100% do gustu. Dziwi mnie też fakt, że w żadnym z nich nie wykorzystano akcelerometru do kierowania naszym rycerzem na boki. W czasie gry miałem też wrażenie, że sterowanie jest mało dokładne i działa z opóźnieniem. Potrafiło to czasem mocno utrudnić lawirowanie w wąskich przesmykach skalnych, czy też tak pokierować rycerzem, aby trafił w cel.
[youtube id=”G5r0fj4zbkM” width=”600″ height=”350″]
Mimo kilku minusów gra bardzo mi się spodobała, wnosi ona nieco świeżości do serii gier podobnego typu i myślę, że jest warta swojej ceny. Poza tym, w chwili, kiedy piszę ten tekst, grę możecie pobrać zupełnie za darmo. Aplikacja jest uniwersalna.
[appstore id=581979834]





