Aplikacje na iOS i OS X

SyncMate – Twój przyjaciel przy wielu platformach (cz. 1)

W dzisiejszych czasach nie jesteśmy skazani na monopolistów. A nawet jeśli, to korzystamy z usług lub produktów koncernów ze sobą współpracujących na tyle, ile to możliwe. Możliwość wyboru jaki daje nam rynek, niesie za sobą też pewne konsekwencje. Mogę tutaj podać swój przykład. Korzystam od 7 lat ze skrzynki pocztowej od Google, od 3 lat korzystam z Androida, od 7 lat Linuksa etc. Generalnie, jak większość z Was, posiadam w swoim biurze lub mieszkaniu urządzenia z systemami od Microsoftu, od Apple oraz Linuksy. Do tego Dropbox, aparaty fotograficzne, etc. Część z Was pewnie ma PSP, iPoda, iPada, czy BlackBerry. Ja sobie radzę dzięki temu, że wszystko mam połączone z Google. Ale nie każdemu to rozwiązanie może się podobać. Mi zresztą też nie do końca pasuje ono na Mac OS X.

I tutaj przychodzi nam z pomocą SyncMate. Na pierwszy rzut oka – aplikacja ciekawa. Ical, Kontakty, Zakładki Safari. Zdjęcia, wideo, muzyka i foldery to klasyka. Dodatkowo mamy historię połączeń, menadżer SMS i czytnik SMS.

 

Android

Zaczynam od Androida. Standardowe synchro kalendarza i kontaktów. Boję się w sumie jak działa cały system, bo sam tak naprawdę nie wiem, które dane są najaktualniejsze. W dobie „chmury” Facebooka i Google oraz ciągłych zmian jakie następują, sam się w tym gubię. Nigdy nie wiem, czy jakaś aplikacja nie zdążyła czegoś mi nadpisać. Tak więc wierzę, że posiadam wszędzie takie same dane. Generalnie synchronizacja trwała bardzo długo. Po jakimś czasie SyncMate zapytał mnie co zrobić z duplikatami. Swojej odpowiedzi, która brzmi „Nie mam pojęcia”, niestety nie zauważyłem na liście, ponieważ nie dało się w żaden sposób porównać tych wersji. Ogromny minus dla aplikacji na początek.

SMSy zsynchronizowane. Czytanie jest. Nic poza nim. W końcu to czytnik. Dlatego czas na menadżer.

I tu moje miłe zaskoczenie- usuwanie całych grup (np. po numerze lub po nazwie kontaktu). Lecz nie widzę tutaj wszystkich SMSów. Nie ma SMSów, które jeszcze 20 sekund temu były w czytniku. Tutaj też znalazłem pewien minus, bo numery z kierunkowym kraju i bez są traktowane jako dwa różne. Dokładnie to samo jest w przypadku historii połączeń. Tutaj mogę to skonfrontować z moim backupem z Androida do Gmaila. Na pewno w SyncMate wygrywa opcja filtrowania połączeń wychodzących, przychodzących i nieodebranych. Co prawda Google też mi je pokazuje, ale nie mogę ich filtrować.

 

Dyski i chmury

Wychodząc ze sfery telefonu, wpadam na montowanie dysków. Wygląda to jak najnormalniejszy, zautomatyzowany backup na własny zewnętrzny dysk, jednak po bliższym przyjrzeniu, okazuje się, że tak nie jest. Oprócz montowania dysków zewnętrznych jest też możliwość podłączenia dostępnego dysku usługi. Niestety, nie dostałem się do wbudowanej karty pamięci w telefonie. Konto Google natomiast posiada chmurę Drive. Po połaczeniu z nią okazuje się, że jest to dokładnie to samo narzędzie co sama wtyczka od Google dostępna w górnym pasku. Po zamontowaniu pojawia się nowy dysk, tyle że trwa to dłużej niż natywna aplikacja od Google. W te sam sposób podłączyłem dysk zewnętrzny.

Spojrzałem też na Dropboksa. Nasuwa się pytanie: Po co? Dla większości z nas będzie to pewnie funkcja zbędna, bo Dropbox jest używany do przechowywania plików, a od tego jest przecież standardowa (i to dobra, dopracowana) aplikacja Dropbox. Tyle, że pewno znajdą się użytkownicy, którym rozwiązanie z Dropboksem w SyncMate będzie pasować. Tutaj nic się nie zmienia. Kontakty, iCal, To Do/Przypomnienia, Safari, Notatki i Pliki. Warto podkreślić, że synchronizacja z DP może być szyfrowana hasłem. Zdecydowanie plus.

 

W praktyce

Korzystam z SyncMate już jakiś czas i niemal codziennie. Da się zauważyć, że synchronizacja trwa bardzo długo i nie jest spowodowana dużą ilością plików. Jeżeli dodaję 1 kontakt na tydzień i robię około 2-3 zdjęć dziennie, czas oczekiwania to jakieś 15 min. niemal zawsze. Nie mam pojęcia jaki proces jest taki czasochłonny, ale na pewno nie standardowe łączenie. Tym bardziej, że samo anulowanie synchro trwa do dwóch minut.

 

Podsumowując

Aplikacja wyróżnia się, ponieważ większość funkcji, których używam na co dzień jest w jednym miejscu. Na minus niestety ,według mnie, działa prędkość i długi czas wykonywania operacji, oraz brak bezpośredniej integracji z systemem (brak widgetów, czy ikony na górnym pasku). Jeżeli SyncMate chciałby aspirować do miana All-In-One i wyprzeć wersje od developerów, musiałby jeszcze wprowadzić obsługę innych, mniej znanych usług takich jak box.com czy nowego na rynku Copy oraz popracować nad integracją z systemem. Na pewno jest to aplikacja dla ludzi, którzy nie korzystają z natywnych aplikacji tych usług, bo (szacując bez podstaw) 90% tych funkcjonalności, które proponuje SyncMate, można odnaleźć albo w Finderze albo po prostu w aplikacjach od developerów danej usługi.

Ja osobiście, jednak wybrałem wersje od developerów, a w SyncMate używam tylko funkcji, które nie łączą się z chmurami. Nie oceniłem na razie stosunku ceny do jakości, ponieważ, nie przestowałem jeszcze wszystkich dostępnych możliwości, jakie daje nam SyncMate.

To koniec części pierwszej. W następnej postaram się opisać synchronizację z Windowsem, urządzeniami iOS i aparatem.

Program SyncMate możecie znaleźć na oficjalnej stronie producenta: www.mac.eltima.com.

Wraz z drugą częścią artykułu rozdamy mam dwie licencje na wersję SyncMate Expert.

To Top